28 September 2014

This is reality, bitch.


Jak wiecie z facebooka podczas pobytu w NY włamano się do naszego mieszkania i skradziono sprzęt fotograficzny, PlayStation, okulary, perfumy, pieniądze... Chciałabym bardzo zapomnieć o tym wydarzeniu i wrócić do normalnego życia, ale nie potrafię. Chciałabym z powrotem z tą samą radością wyjść z domu, spotkać się ze znajomymi, pójść na zakupy, przeglądać blogi, czytać gazety. Ale tak się po prostu nie da. Chciałabym wrzucić post z Nowego Jorku, z ciuchami, nowymi zakupami, bo kogo interesują kradzieże? No właśnie nikogo, kto tego nie przeżył i tu jest problem...

Zdarza Wam się myśleć w głębi duszy, że 'mnie to nie dotyczy', 'mi to się nie przydarzy'? Też miałam taką nadzieję, choć nagminne ogłoszenia o kradzieżach w domach fotografów mnie przerażały. Powiem Wam coś bardzo osobistego - jestem dosyć bojaźliwym człowiekiem, boję się ciemności, samotności, boję się sama chodzić wieczorami, sama korzystać z bankomatu, sama jeździć samochodem. Odkąd mieszkamy w Warszawie nic złego się nie działo. Ktoś jednak odmienił postrzeganie mojej rzeczywistości. Spełnił się senny koszmar. Ktoś mnie obserwował, ktoś wszedł do mojego mieszkania, ktoś dotykał moich rzeczy, poznał moje sekrety. Być może ten ktoś czyta teraz co piszę. Pękła bańka nietykalności, teraz jestem wyeksponowana, jestem celem pasożytów, ludzi zdeprawowanych.

Gdy już mi się wydawało, że znam siebie, że już jestem dojrzała, wydarza się taka sytuacja i powoduje, że odkrywam nową nadludzką siłę. Gdy tylko usłyszałam o kradzieży przyjęłam za główne zadanie odnaleźć sprawców i moją należność we współpracy z policją. Szybko wyszłam z fazy załamania i bezsilności, by całą moją uwagę poświęcić analizie monitoringu, znalezieniu innych poszkodowanych i dotarciu do jak największej liczby osób, która pomoże w poszukiwaniach sprzętu. Byłam w stanie nie spać, nie jeść, mieć na sobie te same ciuchy od kilku dni i ciągnąć na samej adrenalinie. Kompletnie odwróciły się priorytety w moim dotychczasowym trybie życia. Moje zaangażowanie ruszyło machinę, która mam nadzieję nie ustanie dopóki nie znajdziemy sprawców.

Wiem, że sprzęt będzie jeszcze trudniejszy do zdobycia, ale nie tracę nadziei i cały czas liczę na Waszą pomoc - bo razem mamy większy zasięg. Wiem też, że byłby on jeszcze szerszy, gdyby udało się wszystkim ludziom zdjąć klapki z oczu i zachęcić do powiedzenia na głos - zło i niesprawiedliwość ludzka są wśród nas. Może ono być w naszym sąsiedzie, kliencie, czy przechodniu, który się dziwnie nam przygląda. Możemy to ignorować, cicho akceptować i żyć sobie dalej w różowych okularach albo możemy coś z tym zrobić - zwrócić na to uwagę, pomóc obcej osobie, nie wpuszczać domofonem pana z ulotkami, zadzwonić na policję, gdy widzimy pijanego kierowcę czy dziwnego typa o 3 nad ranem z wielką wypchaną torbą... W nowojorskim metrze pełno jest haseł - 'See something? Say something!' To ukierunkowało moją nową postawę. Mam nadzieję, że zainspiruje i Was.

Proszę Was o dołączenie do wydarzenia na facebooku i zaproszenie znajomych. Poszukujemy przede wszystkim świadka, który widział sprawców (wiemy o tym z monitoringu), skradzionego sprzętu i podobnych włamań. 

12 September 2014

Charlotte Rouge Muse


PL
Piękna, inteligentna, urocza, posiadająca własny styl bycia, czy ubierania, po prostu inspirująca. To muza, której nieprzerwanie poszukuję. Daria okazała się ideałem. Pomogła mi przedstawić dla Was projekty Charlotte, które sama chętnie nosi :) Czyż nie jest cudowna? 

Tym czasem ja pakuję moją nową, wielką walizkę (poprzednia wielka walizka okazała się za mała na moje niezdecydowanie...) i lecę spełniać kolejne marzenia (właśnie serce zabiło mi mocniej). Nie miałam nawet czasu, by dotarło to do mnie. Nie mogłabym być bardziej szczęśliwa i niestety zmęczona... Przygotowanie butiku mnie wykończyło, rozchorowałam się, ale energii dodaje mi radość z pnięcia do przodu, satysfakcja z posiadania pięknej, własnej pracowni i ta podróż... Hello New York!!!

EN
Beautiful, intelligent, charming, having her own style of being or dressing, just inspiring. This is a muse I'm in a search for. Daria became my perfect girl. She helped me introduce Charlotte designs, which she wears herself :) Isn't she gorgeous? 

In the meantime I'm packing my new, gigantic bag (my previous gigantic bag appeared to be too small for my indecision...) and I'm flying off to fulfill some other dreams (my heart just started beating harder). I didn't even had time to become aware of that. I couldn't be happier and unfortunately more tired... Preparing the boutique killed me, I got ill, but I gain energy from joy of going forward, the satisfaction of having my own beautiful workshop and this journey... Hello New York!!!



everything available online at www.charlotterouge.pl 
or in
Charlotte Rouge Varsovie Boutique at Bema 65, Warsaw